Bloog Wirtualna Polska
Są 1 107 302 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Waśniewska ciągle na wolności...

piątek, 07 września 2012 23:59

To wcale nie jest śmieszne!


Podziel się
oceń
4
2

Czy Alicja jest o nią zazdrosna?

niedziela, 12 sierpnia 2012 23:01

Czy to jest nowa dziewczyna Farela? Hmm... szczegóły w moim artykule w "na:temat": http://ewaegejska.natemat.pl/26739,wolisz-schwarzeneggera-czy-colina-farrella
Pozdrawiam!


Podziel się
oceń
0
0

Etyka czy efekt?

sobota, 04 sierpnia 2012 17:03

Ciekawa dziś rozmowa z jakimś politykiem w TOK FM: zbyt mało etyki jest w naszym życiu. Ale to przecież teza całkiem fałszywa. W Polsce praktycznie zastąpiliśmy etykę niewiarygodną religią, a w świecie etyka przegrała z EFEKTEM, tak jak cywilizacyjnie biała rasa z Chińczykami, którzy od ponad dwóch i pół tysiąca lat stosują swoją sztukę wojny według Sun Zi…

Na lekturę całości tekstu zapraszam do mojego blogu na portalu "naTemat":

http://ewaegejska.natemat.pl/26041,etyka-czy-efekt

 


Podziel się
oceń
0
0

Czy Tusk ma długą miotłę?

czwartek, 26 lipca 2012 0:23

Dlatego gdy przeczytałam w POLSKA TIMES tekst matki polskiej publicystyki - Janiny Paradowskiej - oniemiałam.

Ja nie wierzę w długą miotłę Tuska. Jeśli już, to zamiast pozamiatać problemy swoich działaczy - podgarnie je ochoczo pod dywan...

Więcej na moim blogu u Lisa i Machały:
http://ewaegejska.natemat.pl/24765,dlugosc-lub-malosc-miotly


Podziel się
oceń
0
0

Zaszczujmy ich wreszcie! Dzidziuś przecież nie żyje…

sobota, 14 lipca 2012 0:25

Powoli kończy się ponura soap-opera, ze zwyrodniałymi rodzicami, żałosnym i fałszywym kurduplem-detektywem, mediami kreującymi niedojrzałych celebrytów za każdą cenę. Matka w areszcie, teraz czekam na najwyższy wyrok.

Uważam, że ta parka godna jest największego potępienia i że media mają moralny obowiązek zaszczuć ich, żądać najwyższego wyroku kary, podbudzać społeczną wobec degeneratów niechęć i odrazę.

Więcej na moim blogu "NaTemat": http://ewaegejska.natemat.pl/

foto: fb


Podziel się
oceń
2
0

Prostytucja? Porozmawiajmy – Środa trafia celnie!

wtorek, 03 lipca 2012 0:01

Czytuję we WPROST prof. Magdę Środę tylko dlatego, że zwykle się z nią nie zgadzam (patrz: http://ewaegejska.bloog.pl/id,330741574,title,Biedna-naprawde-bardzo-biedna-SRODA,index.html). Ale tym razem oczy mi się szeroko otworzyły, bo w numerze z 1 lipca (http://www.wprost.pl/ar/329933/Prostytucja-Porozmawiajmy-o-niej/) okazała się ona kobietą, praktyczną kobietą, tym razem nie oślepioną wrogością do seksu i samców. Środa nawet zaproponowała rozmowę, czytaj: dialog, o prostytucji! Naprawdę rozmowę otwartą i racjonalną! Bez homofonii, feministycznych zadęć i obrażania się. Ba! Profesorka nawet kpi tam z prymitywnej opinii śp. Andrzeja Leppera, jakoby „prostytutki zgwałcić nie można”, czym wpisuje się w dyskurs poważniej niż polityk Siwiec Marek, uważający wręcz, że każda zgwałcona kobieta to prostytutka (http://ewaegejska.natemat.pl/20295,panie-siwiec).

A całość do przeczytania na:

http://ewaegejska.natemat.pl/21577,prostytucja-porozmawiajmy-sroda-trafia-celnie

FOTO: Jan Zamoyski / Agencja Gazeta

 


Podziel się
oceń
0
0

Weronika

niedziela, 24 czerwca 2012 0:11

Spore kontrowersje wzbudził mój wpis w "na:temat" Rosati i Żóławskiego. Komentarze podzieliły się na trzy grupy: biedna, cwana, piękna. O pierwszych dwóch opiniach o niej pisałam. Na trzecim aspekcie znam się mniej. Dlatego pozwalam sobie na zamieszczenie stop-klatki z serialu HBO "Luck" z jej udziałem. No fajna jest.

Weronika Rosati (29l) i jej prawdziwy, estetyczny biust.


Podziel się
oceń
2
1

Piszę w "na:temat"!

czwartek, 21 czerwca 2012 18:17

Z przyjemnością informuję, że kilka godzin temu zainaugurowałam swój blog na portalu "na:temat".

Teksty pisane tam będą zupełnie inne niż na tym moim własnym, autorskim blogu.

Zapraszam do lektury pierwszego z nich: http://ewaegejska.natemat.pl/19943,potty-i-weronika-rosati-vs-zulawski :-)

 


Podziel się
oceń
0
0

Pan Premier PRZEUROCZY!

wtorek, 29 maja 2012 23:21

Jesteś piękny! Cmok, cmok, cmok!

Jaka cudna, groźna mina!

A jaki figlarny loczek! Aaaa!!!


Podziel się
oceń
0
1

He laughs best who laughs last

poniedziałek, 28 maja 2012 22:41

Władza to jednak najlepszy afrodyzjak…

Okazuje się, że ja to prosta dziewczyna jestem. Patrzę na to zdjęcie, patrzę i nie wiem: kto tu jest prawdziwym samcem alfa? Kto udaje? Kto robi dobrą minę do złej gry? Kto będzie śmiał się ostatni?

To fotka rzecznika rządu, wykonana po sławnym „meczu pojednania” z 19 maja.

 


Podziel się
oceń
0
0

Biedna SZCZUKA...

czwartek, 17 maja 2012 1:35

Kazia Szczuka to znana i lubiana polska feministka, którą chyba dopadła właśnie menopauza… Choć jeszcze rok temu w znanej knajpce, znanej restauratorki, widziałam jej migdałowe, bezkrytycznie wpatrzone w jakiegoś gostka oczy. Służyła mu przy tym z wielkim samozaparciem i oddaniem. Jaka tam feministka! – Pomyślałam wtedy.

Aż tu nagle ta Kazia, spłodzona przecież we wzorowym związku prawnika i lekarki, najpierw omawiając „Sponsoring” Małgorzaty Szydłowskiej uznała, że małżeństwo to legalna forma prostytucji. Potem u Olejnik, mówiąc o Euro 2012, nerwowo podkreśliła, że football to tylko „samczy idiotyczny kult igrzysk”. A na koniec, mimo pytania Monisi: „Nie wie pani, że w Polsce są domy publiczne?” – oszalała Szczuka brnęła: „teraz w Polsce rozkwitnie przemysł usług seksualnych, domy publiczne już się reklamują hasłami takimi jak >Strzel sobie gola<, a alfonsi już szykują się na Euro!”.

Choć Wojtek Szczęsny, oburzony wypowiedziami tej publicystki na temat Euro 2012, stwierdził w wywiadzie dla „Playboya”, że jego zdaniem Kazimiera Szczuka w poprzednim życiu „miała ptaszka”, to ja jednak protestuję. Pamiętając ten jej zamglony na faceta wzrok wiem, że to jak ja, jest zwykła baba. Tylko że najwyżej w 46 roku życia dopada ją już menopauza…

 


Podziel się
oceń
0
1

Palikot: KWAŚNIEWSKI też przed Trybunał Stanu za CIA!!!

środa, 09 maja 2012 0:50

Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha, ha!!!

We wtorek "GW" ogłosiła: Janusz Palikot dotychczas za zgodę na więzienie CIA w Polsce atakował tylko Leszka Millera - ówczesnego premiera, a dziś swego konkurenta na lewicy - ale oszczędzał Aleksandra Kwaśniewskiego, ówczesnego prezydenta. Teraz zmienił zdanie i żąda by OBAJ stanęli przed Trybunałem Stanu!

A jeszcze przed chwilą Pan Prezydent był tak w Palikocie słodko rozkochany...

Trzeba niestety pamiętać: Palikot zdradzi KAŻDEGO!

Teraz jeszcze, po wstydliwej porażce w potyczkach słownych z Marszałek Nowicką, musi się tego nauczyć Pan Prezes "mam swój rozum" Czarzasty i na lewicy będzie wreszcie pozamiatane...


Podziel się
oceń
0
0

SOBCZUK: popaprane VIP-y, a dziecka zwyczajnie żal…

niedziela, 06 maja 2012 2:17

Konferansjer i aktor Bogusław Sobczuk został skazany na osiem miesięcy (ale tylko w zawieszeniu, na trzy lata) za przestępstwo seksualne wobec swojego syna. Doniosła na niego zdradzona matka. Wyrok jest nieprawomocny – podał niedawno PAP. Wcześniej zaś spędził dwa miesiące w areszcie. Krakówek i Warszawka szaleją…

Za co to wyrok? Co on zrobił swojemu synowi?

Krakowska prokuratura postawiła Sobczukowi dwa zarzuty. Pierwszy dotyczył dwukrotnego doprowadzenia swojego kilkuletniego syna Antka do „poddania się czynnościom seksualnym”. Drugi, to doprowadzenia dziecka w marcu 2003 r. do „obcowania płciowego”. Oczywiście sprawdzano też, czy zachowania te miały charakter seksualny, czy może wynikały "tylko" z cech osobowościowych, np. silnej potrzeby dominowania. W lipcu 2011 r. sąd prawomocnie uniewinnił oskarżonego od zarzutu molestowania syna. Uznał jednak, że drugi zarzut – kazirodztwa, tj. doprowadzenia nieletniego do obcowania płciowego – powinien być zbadany w ponownym procesie.

Sobczuk? Ekscentryczny artysta? I co: takim wolno więcej? Może jak Polańskiemu z trzynastolatką?

Oczywiście samo nasuwa się pytanie: czy partnerce Sobczuka, Dorocie, dopóki jej nie zdradził, nie przeszkadzały jego "wyszukane" kontakty z ich synem? A potem już świadomość, że walcząc o swoją kobiecą, urażoną dumę, skazała własne dziecko na wstyd i drwiny kolegów, zmarnowała mu dzieciństwo?

Sobczuk to niby osobowość, cynicznie ujmując: złożona, narcystyczna, dominująca. Ponoć kiedy miał „te” kontakty z synem, nie chodziło mu wcale o satysfakcję seksualną. To o co mu chodziło?

Aktor najpierw trafił na dwa miesiące do aresztu. Zakazano mu kontaktów z Antkiem. Jak wyczytałam w Newsweeku, o sprawie mówili jego przyjaciele: pieśniarz Jan Wołek stwierdził, że jemu także zdarza się sypiać ze swoim dzieckiem i obcować z nim nago. Jak to miło! A jak Pan pieśniarz czuje się przy dziecku nad ranem, wtedy gdy mu staje? Dziwi się ponoć za to prof. Marian Filar, znany karnista: jak można uznać, że ktoś nie molestował kilkuletniego dziecka, a jednocześnie skazać go za kazirodztwo? Oj, profesorku, można! Tygodnik jeszcze trzeźwo dodaje, że nawet jeśli sprawcą kierowały podczas molestowania inne przesłanki niż seksualne, dla dziecka nie miało to przecież żadnego znaczenia. Dziecko przeszło w efekcie długą psychoterapię. Sam Bogusław Sobczuk mówił w TVN: w oczach mojego syna jestem złym człowiekiem, który go skrzywdził.

Dobra: rozbierzmy te wszystkie informacje i spróbujmy je przeanalizować. Według MOICH doświadczeń. Sąd powiedział, że Sobczuk nie molestował – to znaczy, że nie był w stosunku do synka seksualnie aktywny. OK. Zarzucono mu zaś kazirodztwo – czyli zachowania seksualne do osoby bliskiej. Sobczuk bez udziału małego, ale PRZY NIM, musiał więc mieć satysfakcję seksualną. Czyli zwyczajnie przy Antku walił sobie konia!!! Nie wiemy, czy aż do końca, ale biorąc pod uwagę „osobowość dominującą”, to pewnie chciał pokazać, jakim to jest prawdziwym macho. Mylę się? To ja też proszę o proces! Albo ujawnienie szczegółów, żeby w przypadku VIP-a, osoby publicznej, żyjącej ze swego wizerunku, nie było wątpliwości. Wtedy wszystko będzie jasne…

Lubię Sobczuka. No taki staroświecki, metroseksualny macho. Może nawet fajny. Ale strzelanie pod natryskiem spermą po ścianie przy sześcioletnim synku, to zwyczajna DEWIACJA! OK – przy szesnastolatku, to ewentualnie byłoby bratanie się. Dla mnie. Może było konia walić na jakąś zawodową panienkę, a nie na paroletnie własne dziecię?!!

Sobczuk pozwolił na używanie jego nazwiska, choć w procesie szczegóły utajniono. Ae czy to dla dobra i tak zniszczonego dziecka, czy może tylko dla ochrony powszechnie znanego ojca? I jego artystycznej i narcystycznej osobowości?

Na koniec:

Dla mnie matka prawnik-dziennikarz oraz ojciec „artysta” są w tej sprawie zwyczajnie popaprani. Straszne tylko to wszystko było i jest dla ich dziecka. Zwyczajnie szkoda mi go…

 


Podziel się
oceń
0
1

NAJSZTUB! „Wypierdalaj!!!”

piątek, 13 kwietnia 2012 0:09

W ostatnim WPROST Piotr Najsztub przepytuje przeuroczo Janusza Palikota. Na przykład przygważdża go pytaniami godnymi niezależnego albo wręcz śledczego dziennikarstwa, typu: kim pan chce być jak dorośnie?

Nic też się Najsztub nie nauczył z przykrych doświadczeń interlokutora, któremu młodzież protestująca przeciwko ACTA wykrzyczała, gdy się chciał do niej fałszywie przyłączyć: wypierdalaj!!!

Otóż dziennikarz, czyli osoba, która niestety tylko powinna, żyć z tworzenia i ze sprzedawania swoich dokonań, z wartości intelektualnych, ów Najsztub, podlizując się Palikotowi, podsuwa mu w pytaniu stwierdzenie, że w Polsce prawa majątkowe artysty, pomysłodawcy, przedsiębiorcy który ma patent „SĄ CHRONIONE ABSURDALNIE DŁUGO”.

Redaktorze Najsztub! Gdybyście coś kiedyś stworzyli, gdyby ktoś chciał ukraść Wasze jakieś marne intelektualne prawa majątkowe, to pewnie byście takich pochopnych głupstw nie wygadywali… Nie macie intelektualnych? To może rozejrzyjcie się po swoim gnieździe i po komunistycznemu podzielcie się z internetową gawiedzią jakimkolwiek majątkiem, który Wam się udało jakoś zgromadzić? I odpiórkujcie się od praw majątkowych ludzi, którzy coś TWORZĄ, a gawiedź im to ordynarnie kradnie!

A kiedy złodziejstwo może według Was, Najsztub, być usankcjonowane, żeby prawa majątkowe nie były chronione absurdalnie długo? Można podpieprzyć czyjeś auto po dwóch latach? Po pięciu? Może po dziesięciu? A auto Najsztuba może po piętnastu?

Ty, Najsztub! Weź wypierdalaj!!!

 

Foto: www.wprost.pl


Podziel się
oceń
0
0

PALIKOT woli ze starszymi?

wtorek, 03 kwietnia 2012 0:50

Mój pupil (za te piękne oczy, loczek i zniewalający uśmiech) Janusz Palikot na swoim blogu z minionego tegodnia pod tytułem "Polska - kraj do wynajęcia na więzienie" napisał m.in.: "Dawno tak się nie wstydziłem za Polskę! Amerykanie potraktowali nas jak starą dziwkę! Można jej (nam) zaproponować wszystko! Możemy być więzieniem, burdelem, polem ćwiczeń - każde gówno przełkniemy! A człowiekiem, który pozwolił na takie traktowanie naszej ojczyzny jest Leszek Miller!!!"

I dla równowagi pierwszy pod tą jego wypowiedzią komentarz od p. Andrzeja: "Panie Januszu, od mówienia kto jest porządny, honorowy, patriotyczny, są inni. Po co takie słowa, równie dobrze o Panu można powiedzieć, że weźmie do ręki każde gówno bo dobrze wygląda na ekranie. Poza tym czemu nie przykłada Pan równej miary do wszystkich, czyżby miał Pan jeszcze nadzieje na jakiś dobry interes polityczny z b. prezydentem, przecież jego pozycja jest taka sama jak biskupów którzy nie wiedzą co się dzieje w ich kościele."

Ja nie znam się na polityce.

Nie wiem czy Miller i Kwaśniewski znają się na sprawach seksu (ja się znam) ale P. Janusz wyraźnie mówi że tak!!! A to z dildo na konferencję przyjdzie (dla ludzi spoza branży: sztucznym penisem), a to o równościach dla preferencji seksualnych poopowiada. A to rzuci taką właśnie powyższą wypowiedź, z której wprost wynika przekaz: stara kurew idzie na wszystko! A młoda kurew już nie? A skąd on to wie: koledzy mu o tym naopowiadali - Tusk albo Komorowski - czy może sam sprawdzał? Czy pan Janusz woli to ze starszymi? (w swojej książce "czarodziejki.com" opisuję m.in. burdel starych ciotek, do których kleili się panowie naznaczeni kompleksem Edypa) No i czy woli ze starszymi przez jakiś szerszy zakres ich usług czy przez ten kompleks? To dlaczego wziął sobie żonkę o 12 lat młodszą, a nie o 20 starszą? Czy może ze starszymi woli tylko czasami? A mówiła w prasie jego żona Monika: "że ten sztuczny penis zostanie z nim już na zawsze".

Panie Januszu! Niech pan nie robi tego ze starymi dziwkami, ze strasznymi ciotkami! Naprawdę: my młode jesteśmy bardziej apetyczne, a większość z nas zgodzi się z panem na to samo, na wszystko, a zapewniam: umiemy dużo więcej!

I może już niech pan pisze tylko o rzeczach, na których się pan zna?


Podziel się
oceń
0
0

ZWIERZĘTA

czwartek, 22 marca 2012 23:45

Gdy kocica ma zbyt dużo małych i boi się, że ich nie wykarmi, albo gdy któreś z nich jest za słabe – kocica często zwyczajnie zjada swoje małe…

 Jak podała TVN, policja odkryła, że kilkanaście dni przed zaginięciem 6-miesięcznej Madzi ktoś na komputerze jej rodziców, szukał informacji jak organizuje się pogrzeb dziecka i sprawdzał cenniki trumien oraz wysokość zasiłku za stracone dziecko. W mieszkaniu niemowlęcia znaleziono także kartkę, na której zapisane było „11 powodów, dla których warto się pozbyć dziecka”.

 


Podziel się
oceń
0
0

WYRZUCIĆ damskich BOKSERÓW!

czwartek, 22 marca 2012 13:44

To nieprawdopodobne: premier Donald Tusk dał obecnemu szefowi MSW Jackowi Cichockiemu absolutną kontrolę nad służbami specjalnymi w Polsce (zabrano mu administrację, żeby miał więcej czasu na policję). Ma on uprawnienia większe niż miał kiedyś Grzegorz Schetyna.

Scena jak na Białorusi: dwa dni temu jakiś osiłek, damski bokser z grupy antyterrorystycznej policji w Katowicach, wchodzi podczas akcji do prywatnego mieszkania, po czym głową Bogu ducha winnej kobiety uderza kilkakrotnie o podłogę, wybija jej zęby, bije po twarzy!

Powinna się pewnie cieszyć: ludzki pan, mógł zabić, ale tylko pobił! Mógł też porwać i sprzedać do ruskiego burdelu w Hamburgu...

W zachodniej demokracji zakompleksiony macho już by nie pracował, również ci co go do pracy przyjmowali, a ze sprawy tłumaczyłby się oburzony resortowy minister, ubolewając nad zezwierzęceniem w szeregach policji.

Ale nie u nas! Bo u nas ten minister ma przecież PEŁNIĘ władzy nad służbami...

I tak to właśnie, cegiełka po cegiełce, Pan Premier buduje naszą demokrację i swój wizerunek, krok po kroku zbliżając się do zajęcia eksponowanego stanowiska w Brukseli.


Podziel się
oceń
0
0

Warszawka na kacu

środa, 21 marca 2012 21:58

Wszyscy krzyczeli, żeby na to nie iść, bo bagno i kurestwo wielkie. To z zawodowej solidarności oczywiście że poszłam! No i od początku do końca oglądałam z zainteresowaniem.  Co wcale nie znaczy – z aprobatą…

W skrócie moja opinia o filmiku Kac Wawa jest taka:

Michał Milowicz, 42-letni aktor dość charakterystyczny, nigdy mi się nie podobał. Drażnił mnie. Moją wrażliwość i dziewczęcość. Ale Milowicz przez kwadrans publicznie walczący z biegunką, a mówiąc wprost: latający srać i mocno przy tym popierdujący – to jest sporo powyżej poziomu mojej akceptacji polskiej sztuki filmowej. Mimo że schudł i wyraźnie popracował nad brzuszkiem.

I mniej więcej taki właśnie jest też i cały film: znane nazwiska, ale jakoś kurwa drażniące w zaprezentowanej sztuce i konfiguracji. Świetnie pokazana Warszawa nocą, nieźle jej nocne życie – ale ogląda się to całkiem bez emocji. Seks zawsze sprzeda wszystko, ale producent pomylił seks z prezentacją gołej dupy i kilku par cycków, więc i niewiele sprzedał.

Nawet świetny – jak zawsze dla mnie – Borys Szyc, samotnie i pięknie maszerujący przez tę nocną pustynię, tylko powiela samego siebie i swoją grę jako Silnego z Wojny polsko-ruskiej.

Jak mawia moja mądra i doświadczona w handlu książką przyjaciółka: ta pozycja miała ogromny potencjał. Ale niestety: nikt z tej ekipy go nie wykorzystał, a dystrybucja chyba uważała, że taki temat sam się świetnie sprzeda… A nie sprzedał.

Nawet niezbyt często komentujący bieżące krajowe produkcje red Tomasz Raczek wyraził swą naprawdę stonowaną, a nie miażdżącą opinię: „Ten film jest jak choroba, jak nowotwór złośliwy: zabija wiarę w kino i szacunek do aktorów... Szczerze i nieodwołalnie odradzam pójście na KAC WAWA do kina. Ten film powinien ponieść klęskę frekwencyjną – może to nauczyłoby czegoś producentów. WSTYD!”

No na pewno męska część skromnej widowni śliniła się na widok ponętnej pupy Agnieszki Włodarczyk, jej piersi i nawet łonowego owłosienia – ale może to była dublerka? Mnie się na pewno nie spodobała jej mocno zsolarowana buzia bez wyrazu.

Roma Gąsiorowska – była strasznie neurotyczna i aż na granicy obłędu. Tylko po co?

Sonia Bohosiewicz – chyba już w ciąży, bo pokazała kiepskie, nieprofesjonalne ciało i straszną cerę, chociaż akurat ja ją bardzo lubię.

Mirek Zbrojewicz grał świetnie, ale bardzo kiepską rolę, a Przemek Bluszcz najlepiej wypadł na koniec jako transwestyta – to chyba jego rola życia!

Antek Pawlicki nieźle zagrał przygłupa, Michał Żurawski genialnie Ślązaka (największe brawa za rolę drugoplanową!), Pujszo to było jedno wielkie mydło i nieporozumienie, Gołębiewski dziwnie bezbarwny, a Bułgar Karolak co udawał Włocha wypadł jak kiepski Ruski. No i znów świetna rola Michcia Koterskiego, który tu akurat ciągle spierdala…

Filmy zwykle są o czymś i dla kogoś. A ten jest kiepską nowelką o niczym, na którą bilety w cenie jak za prawdziwy film kupują tylko chłopacy udający ze mają już 18 lat.

A tak poza tematem: czy nie uważacie, że za filmy o kurwach nie powinni brać się geje?

 


Podziel się
oceń
0
0

USA: PROSTYTUTKA vs KOŁTUNY

środa, 21 marca 2012 1:18

Medialna historia, świetna na scenariusz:

Prawniczka, 29-letnia Sandra Kay Fluke, absolwentka Cornell University, na Georgetown University Law Center opublikowała pracę „Dyskryminacja zatrudnienia osób LGBTQ” (jeśli ktoś nie wie co za skrót LGBTQ: lesbijki, geje, bi- i transseksualiści oraz queer – bezpłciowi dziwacy). Pięć lat pracowała jako woluntariuszka w Sanktuarium na rzecz rodzin.

Sandra Fluke publicznie twierdziła na przykład, że wolność zmiany płci jest uniwersalnym prawem człowieka. Była też jedną z liderek studenckich protestów na Uniwersytecie Georgetown wzywających do objęcia wszystkich obywateli systemem powszechnej i świadomej „kontroli urodzeń”.

Ta bojowniczka o bezpłatną i refundowaną z budżetu antykoncepcję, a w USA to jak i u nas wydatek około 100 dolarów miesięcznie, strasznie naraziła się medialnemu baronowi, wszechmogącemu komentatorowi, strażnikowi moralności, kolesiowi którego słuchają dziesiątki milionów amerykanów. Rush Limbaugh tak się naćpał, że tocząc pianę wykrzyczał w radio: jeśli ona chce, żebyśmy wszyscy płacili za jej igraszki, za jej bezpieczny seks, to przecież ona chyba jest prostytutką?!

Skąd my to znamy, prawda? Pamiętamy te barwne lata 2005-2007…

Sprawa jednak nie skończyła się tylko na pyskówce: Sandrę wezwano na przesłuchanie aż przed Komisję Nadzoru i Reformy Rządu Stanów Zjednoczonych – to jest komisja śledcza amerykańskiej Izby Reprezentantów – gdzie tylko potwierdziła swoje opinie na temat seksualnych wyborów kobiet. A wszystko to aż tak w USA nagłośniono dlatego, że w tym roku oni mają wybory prezydenckie! Kołtuny walczą z liberałami!

Media to nie tylko sława, to także kasa: Rush Limbaugh musiał podwinąć ogon. „Wybrałem niewłaściwe słowa. Nie chciałem osobiście zaatakować pani Fluke. Choć nie zgadzam się, że amerykańscy obywatele powinni płacić za takie działania społeczne, szczerze za obrazę przepraszam.”

Ech: żebyśmy my mieli takie aktywistki! A nie minister Środę…

Żebyśmy mieli takich dziennikarzy! A nie Szymona Chołownię…

Za to mieliśmy manifę w Wawie z hasłami: „baby! precz od garów!”, „chcemy zdrowia, nie zdrowasiek”, „kasa na żłobki, nie na kościoły” i kontrmanifę w Gdyni: „normalna rodzina to chłopak i dziewczyna” oraz Szczecinie: „tu jest Szczecin, nie Bruksela, tu się zboczeń nie powiela”.

Tak na marginesie: może prezerwatywy też powinny być refundowane? (Buziaki dla Januszka P!)

Aha! I u nas LGBTQ nie są dyskryminowane przy zatrudnieniu. Przeciwnie: pełno ich w rządzie, parlamencie i powiązanym z polityką biznesie… Ha, ha, ha...

 


Podziel się
oceń
0
1

POLITYCY i PROSTYTUTKI – siusiak rządzi!

wtorek, 21 lutego 2012 20:17

Dominique Strauss-Kahn to 63-letni profesor ekonomii i były minister, były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Syn francuskiego pół-Żyda prawnika i pochodzącej z rodziny algierskich sefardyjskich Żydów dziennikarki. Francuski milioner, hulaka, libertyn walczący o palmę pierwszeństwa z premierem Silvio Berlusconim.

DSK to również były, wtedy pewny zwycięstwa, konkurent Nicolasa Sarkozy’ego do francuskiej prezydentury. Dziś, na dwa miesiące przed terminem pierwszej tury tych wyborów, został zatrzymany na 48 godzin na przesłuchanie w sprawie o …stręczycielstwo i przyjmowanie łapówek w postaci udziału w orgiach z udziałem prostytutek. Wcześniej oskarżany był przez brzydką gwinejską pokojówkę o gwałt oralny (zarzuty ostatecznie wycofano) oraz przez piękną francuską dziennikarkę o próbę gwałtu (postępowanie umorzono z braku dowodów).

DSK to z pewnością porywczy samiec, niepoprawny kobieciarz, nierozsądny polityk. „Moim słabym punktem są kobiety, pieniądze i żydowskie pochodzenie – mówił Strauss-Kahn w rozmowie z Liberation. „I co z tego?”

Z kolei jego żona Anne Sinclair, pochodząca z rodziny francuskich Żydów, milionerka, sławna i wpływowa dziennikarka, od miesiąca dyrektor redakcji francuskiej strony Huffington Post, stoi za DSK jak kiedyś Hillary Clinton za swoim mężem. W niedawnym wywiadzie dla francuskiego Elle na atak jednej z szalejących feministek za to, że nadal stoi murem za swoim mężem, spokojnie odpowiedziała: „Ty zostaw swojego męża, jeśli chcesz, to twój problem".

No to chociaż już wiemy, że tam rządzi siusiak Dominiqua…

Trzymam kciuki za to, żeby petite et nerveuse małżonek Carli Bruni już nigdy nie był prezydentem.

Na fotach: Mały-Nerwowy i sexoholik oraz DSK z żoną - oboje po 63 lata.

 


Podziel się
oceń
0
0

HOLLYWOOD i PROSTYTUTKI – siusiak rządzi!

wtorek, 21 lutego 2012 20:03

No i mleko się wylało, szkoda tylko, że tak późno… Po powrocie z marynarki wojennej, w której służył na frontach II Wojny Światowej, 23 letni Scott Bowers – piękny i biseksualny chłopak, wylądował jako pompiarz na stacji benzynowej w Los Angeles niedaleko studiów Paramount Pictures. Ale wtedy, w 1946 roku, boom motoryzacyjny dopiero zaczynał się rozwijać a autostrad jeszcze tam nie pobudowano, stacje zaczynały dopiero powstawać, a w LA gościli na nich ekscentryczni i sławni ludzie z branży filmowej. To tam przez przypadek Marines rozpoczął karierę …geja do wynajęcia. Głównie dla sław Hollywood.

Bowers wspomina, że Tennessee Williams kiedyś „przedstawił mnie jako szaloną ciotę, latającą na miotle nad Hollywood Boulevard i dyrygującą wszystkimi pedziami w mieście. A była to gruba przesada.”

Nie wszyscy panowie gustowali wyłącznie w homoseksualnych prostytutkach, bo za starożytnymi Grekami i Rzymianami uważali, że żeby życie miało smaczek – raz dziewczynka, raz chłopaczek, a i niektórzy lubili same dziewczęta, dlatego Scotty stworzył pierwszą najbardziej znaną stajnię ciał do wynajęcia. Klientela to dziś nazwiska muzealne, ale ciągle sławne, m.in. ponoć Walter Pidgeon, Spencer Tracy, Cole Porter, Cary Grant, George Cukor, Rock Hudson, Edward VIII-Duke of Windsor, Edith Piaf, Rita Hayworth, Katherine Hepburn, Vivien Leigh.

Mleko się wylało, bo przystojniaczek, dziś już 88-letni, przy wsparciu producenta filmowego Lionela Friedberga właśnie opisał lata swojego prostytuowania się w książce „Full Service” z podtytułem „My Adventures in Hollywood and the Secret Sex Lives of the Stars”, tłumacząc, że zwlekał z jej wydaniem tak długo, aż minie sporo czasu od śmierci ostatniego ze swych bohaterów… No i wybuchł skandal! Opinia publiczna w USA podzieliła się dokładnie na połowę, jak przy wyborach prezydenckich, na konserwatystów i liberałów :-)

Pierwsi uważają, że to niedopuszczalna ohyda, że obrzuceni oszczerstwami powinni mieć przecież prawo do przedstawienia własnej wersji, co już jest oczywiście niemożliwe.

Drudzy mówią, że takie były wtedy czasy, że o tym się otwarcie nie mówiło, no i że do dziś wiele małżeństw to tylko przykrywka do realizowania własnych potrzeb seksualnych – jak było w przypadku opisanego w książce króla Zjednoczonego Królestwa Edwarda VIII, wcześniej Dukea of Windsor i jego amerykańskiej żony Wallis Simpson. Scotty brał którąś ze swoich koleżanek-prostytutek i na spotkaniu z nimi on bzykał się z byłym królem, a ona z żoną księcia.

Natomiast generalnie wszyscy są zakłopotani i uważają, że ulubieńcy milionów widzów, platonicznie kochani amanci i gwiazdy – nie powinni ukrywać swej natury, a tym bardziej fałszywie podszywać się pod nie-swoją. Przy okazji: pamiętam minę moich znajomych, zachwyconych Richardem Gere, szczególnie w „No Mercy” – ona w nim zakochana, on po męsku zauroczony – gdy poinformowałam ich, że to ukryty gej…

A ja bym nikogo nie osądzała! Nawet Scotta Bowersa – bo dziś wszystko jest na sprzedaż, wspomnienia szczególnie. Ale i ówczesnych gejów i lesbijki. Proszę bowiem pamiętać, że dopiero w 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych, a wcześniej traktowano je jako "problemy psychospołeczne i środowiskowe". A WHO wykreśliła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych dopiero …17 maja 1990 roku.

To jak mieli tej swojej choroby wcześniej nie ukrywać?! :-)

Na fotografii Scotty na początku i na końcu kariery.

 


Podziel się
oceń
0
1

ŚWIETNA i SPONIEWIERANA – Juliette Binoche w filmie "Sponsoring" Małgośki Szumowskiej

czwartek, 09 lutego 2012 21:32

W swoim najnowszym filmie Małgośka Szumowska w głównej roli obsadziła nie byle kogo: sławną i przeuroczą, refleksyjną i dojrzale mądrą Juliette Binoche, aktorkę która na swoim koncie ma i Oscara za rolę drugoplanową w filmie „Angielski Pacjent”, i Cezara dla najlepszej aktorki za „Trzy kolory. Niebieski”. Dzięki głównej roli w tym właśnie filmie znana jest chyba najbardziej naszym widzom, choć i występowała również w dwóch pozostałych częściach tryptyku Krzysztofa Kieślowskiego. To nie wszystkie jej powiązania z Polską: mało kto wie, że jej dziadkowie ze strony matki byli Polakami, częstochowskimi aktorami.

Binoche zrobiła samą sobą cały prawie „Sponsoring” (we Francji pod tytułem „Elles”, czyli – one). W skrócie film opowiada krótkie przygody prostytuujących się w Paryżu dwóch panienek: Polki i Francuzki oraz zafascynowanych oglądaniem życia i mężczyzn z ich perspektywy dziennikarki. Binoche jest w tej roli świetna! Niezależnie od tego, że pokazuje swoje 47-letnie piersi w doskonałym stanie oraz że dała się namówić Małgośce do tarzania się w kiblu na plecach podczas serwowania sobie namiętnej palcóweczki…

W dodatku to nie pierwszy kontakt Binoche z tematem prostytucji na ekranie: w 1991 roku wraz z Mattem Dillonem, Rayem Liotta i Andie MacDowell, w serialu wyprodukowanym przez HBO (całusy dla prezesa Aleksandra Kuteli!) pod tytułem: „Women & Men 2: In Love There Are No Rules”, zagrała prostytutkę o imieniu Mara. No i to nie jest ostatnia w tym wszystkim zauważalna paralela: obok Krzysztofa Kieślowskiego scenariusz do tak ważnego w karierze Binoche „Niebieskiego” pisał Krzysztof Piesiewicz, sławny ostatnio z przebierania się w towarzystwie kurewek w damskie łaszki i wciągania nosem jakiegoś białego proszku (łączę się w bólu z byłym Panem Senatorem Platformy Obywatelskiej!).

„Sponsoring” Małgośki Szumowskiej świetny jest nie tylko samą fabułą, ale co chwila stosowanymi zderzeniami: mieszczańskiego stylu życia z płaceniem kurewkom, kanonami rodzinnymi i towarzyskimi z nieskrępowanym seksem z prostytutką, kłopotami z synem i beztroski sprzedających swe ciało dziewczyn, potrzeb i ciał starych – sorry: dojrzałych! – mężczyzn z beztroską pięknych dwudziestolatek. Do tego jeszcze świetne epizody Krystyny Jandy i jeszcze lepszy Andrzeja Chyry (kto wiedział, że on jest dokładnie w wieku Binoche?!).

Bardzo, naprawdę bardzo film polecam: drażni i wkurza, zaczepia i szokuje, jest delikatny i chamski, piękny i obrzydliwy, wytrawny i słodko-gorzki. Fajnie…

Aha! No i jeszcze jedno muszę podkreślić: research świadomości, intymności i postrzegań prostytutek Małgośka Szumowska zrobiła naprawdę jak najlepiej się dało: do konsultacji scenariusza zaprzęgła …Ewę Egejską. Mnie. Co oczywiście objawione jest w napisach końcowych filmu. :-)

Na fotografiach biust Juliette młodszy dokładnie o 20 lat z filmu Skaza (Damage – 1992) oraz Binoche grająca dla HBO prostytutkę Mara.

 


Podziel się
oceń
2
0

ad memoriam

środa, 01 lutego 2012 22:37

 

Dwie małpy


Tak wygląda mój wielki maturalny sen:

siedzą w oknie dwie małpy przykute łańcuchem,

za oknem fruwa niebo

i kąpie się morze.


Zdaję z historii ludzi.

Jąkam się i brnę.


Małpa, wpatrzona we mnie, ironicznie słucha,

druga niby to drzemie –

a kiedy po pytaniu nastaje milczenie,

podpowiada mi

cichym brząkaniem łańcucha.

 


Podziel się
oceń
1
0

Czubaszek WYSKROBAŁA…

środa, 01 lutego 2012 1:44

Po Lidze Polskich Rodzin, pośle Gowinie i PiSie, mamy w Polsce chyba już zbyt wiele Matek-Polek – bezmyślnych kobiet, które uważają, że planowanie rodziny sprowadza się wyłącznie do bycia powolną i posłuszną mężowi oraz zyskiwania aprobaty lokalnego klechy. Nienawidzę bezmyślnych dzieciorobów, uważających, że skoro Bóg dał, to Państwo powinno wykarmić.

Ale cudowna ze swoich satyrycznych tekstów Maria Czubaszek znacząco przegięła! Oczywiście nie można spłycać decyzji o aborcji wyłącznie do swojego samopoczucia i niechęci do dzieci. Tym się różnimy od zwierzątek, że kieruje nami nie tylko instynkt i pożądanie seksualne. Jak się pani Marysia dwa razy zapomniała, to były dwie skrobanki. Z pewnością nie ma się czym chwalić, no i chyba dobrze, że nie było więcej okazji… Słyszałam, że tak bywało w sowieckiej Rosji, wśród prostych polskich nastolatek i w rodzimej klasie robotniczo-chłopskiej. Dlatego wydawałoby się, że noblesse oblige – niestety, tu Czubaszek okazała się mało szlachecka…

W przypadku ciąży po prostu trzeba myśleć i przed, i po. A nie ani przed, ani już po fakcie. Bo popisywanie się w TV swoim brakiem refleksji, pisanie o tragedii usunięcia płodu że „BOŻE, JAK TO CUDOWNIE”, to nie tylko brak jakiejkolwiek klasy, ale i manifestacja bezmyślności.

 

Pani Maria jest kobietą starej daty (1939R), dlatego sporo jej mogę wybaczyć; przypomnę dla niewiedzących, że w USA jeszcze w latach 70-tych XX wieku powszechnie dokonywano aborcji nawet w …ósmym miesiącu ciąży! I to jak dokonywano: wstrzykiwano po prostu do macicy roztwór zawierający stężoną sól, która wyżerała płuca płodu, ciałko oraz jego skórę, następnie zatrzymywała akcję serca i dziecko w torturach umierało. Czubaszek miała wtedy trzydzieści parę lat. Myliłam się: tak bywało nie tylko w Rosji i wśród polskiej biedy, Yankee też były proste jak cepy… (zobacz: http://lp33.de/strona-lp33/ind10.htm).

Powyżej tylko trochę usprawiedliwiam cudowną satyryczkę, bo jednak czasy się zmieniły.

Ale prawdziwym wytłumaczeniem jest to, że kanonada głupawych jej opinii, które właśnie przewinęły się przez wszystkie media, spowodowana jest wyłącznie mocną akcją promocyjną jej ostatnio wyskrobanej książki. Bo cóż lepiej sprzedaje niż skandal?! Biorąc pod uwagę, że w tę prymitywną akcję wmieszany został równie świetny Artur Andrus, który w książce przeprowadza z panią Marią wywiad, to podsumowując ten faux pas muszę napisać: ta satyra zdobyła całkiem wysoki i równie nieprzyjemny swój CZUBASZEK bezmyślności.

Przecież nie jestem przesadną moralistką, nawet nie jestem przeciw aborcji, jeśli jest ona absolutnie niezbędna …ale życzę obojgu Państwu wielkiej kupy kasy!!! I jeszcze większego kaca.

Na fotach: „tkanki płodu” 5-cio i 7-mio miesięcznego (tak to dziecko określają „aborcjoniści”)

 


Podziel się
oceń
1
0

Wy-pier-dalaj!!!

poniedziałek, 30 stycznia 2012 3:44

„Tylko idiota głosuje na Palikota, Wypierdalaj, Do widzenia” – skandowała młodzież do Janusza Palikota, próbującego podłączyć się pod  powszechny protest przeciwko ACTA w Warszawie...

Osobiście nie mam nic przeciwko Palikotowi. Tylko że niepotrzebnie wtrącił się – w płynącą z wielu serc – manifestację młodzieży. Która mnie się strasznie podobała!

Dzieciaki, kocham Was!!!

Ja uważam, że ACTA powinna zostać przez nas podpisana, jednak dopiero po przedstawieniu przez Polskę wielu warunków brzegowych. Ale wcześniej do protestów młodzieży żadnemu politykowi nie wolno się podłączać!!!

Dlatego: Januszku – należało Ci się :)!

Jeszcze ostrzejsza w swoich wypowiedziach jest właśnie młodzież:

– "Palikot: przepadło jebadło, pies kutasa zjadł!"

– „Ssij pałę ssij”!

Takimi słowami manifestanci z Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie żegnali Palikota.

 


Podziel się
oceń
0
0

Własność intelektualna i Grycanki

środa, 25 stycznia 2012 20:52

Oczywiście: uwielbiam Internet, jestem jego dzieckiem i pożeraczką. Nawet moja pierwsza książka ma tytuł jak witryna: „czarodziejki.com”. I to właśnie ona jest mi w tysiącach egzemplarzy KRADZIONA! Straty szacuję już na kilkadziesiąt tysięcy złotych… Dlatego wnioskuję do Pana Premiera: Tusku, bądź intelektualistą, podpisz ACTA!!! Bo w gazetach czytam, że parafowanie tej międzynarodowej umowy ograniczającej kradzież własności intelektualnej, nie jest trendy, że ludzie protestują, że to zadrażni elektorat i spadną słupki.

To niech spadają! Tylko niech nie kradną… Przecież w referendum „Czy cała muzyka i książki mają być za darmo” mielibyśmy z 80% głosów na TAK. Jak wiadomo: większość nie zawsze ma rację. A tu ¾ by chciało dostać za darmo to, co ¼ wyprodukuje i/lub jest świadoma wartości Intelektualnych… Nawet w takim ostatnio przeze mnie odkrytym internetowym klubie książki, jakim jest portal „lubimy czytać”, kilka osób się chwali, że czytało e-book mojej książki, czyli piracką kopię w PDF (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/63280/czarodziejki-com/wszyscy/1). Własność musi być święta, możemy tylko podyskutować o metodach jej egzekwowania...

Po tym co Zbigniew Hołdys powiedział o ACTA w TVP Tomaszowi Lisowi, znamienne że nic mądrego nt. tej umowy nie przeczytałam w ostatnim „WPROST” - choć rząd się zastanawia czy iść za populizmem czy intelektem. Za to red. Tomasz zapodał w numerze aż 3 (trzy!) strony pod tytułem ni mniej, ni więcej, tylko: „Zachwycające, urocze, piękne”. I to jest o Grycankach. Nie wiedziałam kto zacz, więc wklepałam w fb – i nic (zrzut z monitora na http://www.facebook.com/profile.php?id=100000442528996). Wklepałam w Google (zrzut z „Grafika” poniżej, dostępne pod adresem: http://www.google.pl/search?hl=pl&q=grycanki&gs_sm=e&gs_upl=1118l2954l0l4005l8l7l0l1l1l0l164l965l0.7l8l0&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.,cf.osb&biw=1366&bih=655&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi&ei=tTogT4jlBJGa-wbdhYHEBA). Hmm… Celebrytki. Doczytałam w „Wyszukiwarka” że to wielkie pieniądze po mieczu, a dokładnie to po lodach.

I jeszcze okazało się, że one, wraz z całą imperialną rodziną, też potrafią walczyć o prawa, o tę właśnie własność intelektualną. TAK! Zagroziły dziennikarce Dorocie Wróblewskiej konsekwencjami, jeśli nie usunie ze swojego bloga opisu fot Grycanek („Nie chcę nikogo urazić, zwłaszcza rodziny Grycanów, jednak muszę napisać i spytać Was – Czy dziewczyna, która ma 16 lat powinna mieć taki styl? Makijaż, wyzywające buty, pomalowane usta, mocno podkreślone oczy. Miałam wrażenie, że szesnastolatka ma 28 lat.”) i pikantnych uwag internautów (m.in. „galerianka” i „dziwkarski look”). A mnie się ten ich charakterystyczny image całkiem podoba! :-)

O! A przeglądam właśnie dzisiejszą POLITYKĘ i mam dwa materiały o ACTA. Niestety nic konkretnego, ani to Żakowski, ani Hołdys, którego zdanie absolutnie popieram.  …i jest też o czterech „pyzatych” Grycankach. Kuba Wojewódzki pisze, że „Brzydcy i niezdolni zaatakowali zamożnych”. Pozdrowienia Kubuś! Od razu poczułam się jak ta małpa z dowcipu, która się chciała rozerwać: i piękna, i mądra.

 


Podziel się
oceń
0
0

Palikot chroni dupę Kopacz! i Tuska!

niedziela, 22 stycznia 2012 3:53

No niestety. Janusz Palikot wygląda jak kiepski komediant, który nie robi tego, co polityk powinien, a wyłącznie to, co mu za bilety każą…

Bo zamiast od wielu dni protestować przeciwko temu, co zrobiła była minister zdrowia, obecna pani Marszałek, bliska przyjaciółka premiera Tuska – on wolał powolutku i systematycznie nakręcać spiralę głupiego, dziennikarskiego i niestety przez to społecznego zainteresowania pierdołami: ziołem i jaraniem. A przecież to jest niegłupi facet, który widzi, gdzie stoją konfitury. To znaczy, że też wiedział, co robi!

A medialna trzoda zamiast zajmować się szczegółami wtopy Ewy Kopacz (autorki problemów z refundacją leków), wolała latać za Palikotem i zaglądać mu w kieszenie, w poszukiwaniu jointa…

W polityce i praktyce PR to się nazywa „przykrywaniem problemów”.

Ale w public relations istnieje też kolejne, bardzo bliskie Palikotowi i Tuskowi narzędzie: „detonowanie bomby”.


Ja wcale nie piszę, że to miałaby być bomba. Ale Janusz Palikot na 100-nej stronie swojej książki („Kulisy Platformy”) pisze, że „pojawiły się nawet plotki o romansie Donalda z Ewą”, a wcześniej opisuje, że pani Minister przy panu Premierze wszystko było wolno. Jeśli tego komuś mało, to jeszcze mogę dodać wątek z tej książki, że pani obecna Marszałek, bardzo nie lubi się z panią obecną Minister Joanną Mucha. I jeszcze cytat z pana Premiera Tuska, że Julia Pitera, to kiedyś „bardzo piękna kobieta”.

Na koniec tylko już dla zabawy dodam za Palikotem, że Premier Tusk i jego małżonka Małgorzata „mają dużą swobodę dla siebie, bywa, że całymi tygodniami są oddzielnie”.

No.

Może to dlatego miliony Polaków nie mogą się doczekać należnej im, za cały ten bałagan, głowy pani Marszałek?


Aha! A premierowi Palikot ochronił dupę w ten sposób, że swoją narkotykową histerią „przykrył” wchodzącą właśnie w życie nowelę ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, której projekt przyjął rząd PO w poprzedniej kadencji. Mówi ona, że „prokurator, jeszcze przed wydaniem postanowienia o wszczęciu śledztwa, może odstąpić od ścigania za posiadanie środków odurzających lub substancji psychotropowych” gdy osoba miała przy sobie „niewielką ilość narkotyku”. I dzięki akcji Palikota histeria PiS i Solidarnej Polski oraz wszystkich gapowatych dziennikarzy zwrócona była właśnie na Palikota, a nie na Tuska…

 


Podziel się
oceń
0
0

Dziewczyna z tatuażem; prawie zniszczyli nam STIEGA LARSSONA!!!

sobota, 14 stycznia 2012 0:53

No niestety, wiadomo: widzowie w USA nie Lubią subtitles’ów, czytają mało książek, a jak już któraś sprzedała się u nich w 1,5 miliona egzemplarzy, to od razu muszą w nią zainwestować i zekranizować, tak jak było z twórczością Szweda Stiega Larssona. Tamtejsi filmowcy postanowili temat przybliżyć, ale niestety: zamiast w dubbing do „Millennium” (są nacjonalistami i nie lubią innych języków), postanowili zainwestować w pełną produkcję. No szkoda!!!

Jaka jest wymowna różnica pomiędzy tytułami: „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, a „Dziewczyna z tatuażem”? Adresatem pierwszego, trochę może seksistowskiego, są kobiety. Bo to głównie my na całym świecie kupujemy i CZYTAMY książki. Drugi to zapowiedź atrakcyjnej, ostrej panienki, adresowana tylko do panów…

Dokładnie taka mniej więcej jest różnica pomiędzy skandynawską ekranizacją pierwszego tomu trylogii „Millenium” Stiega Larssona, a jej hollywoodzkim ramake’em. Do tego jeszcze w głównej roli męskiej obsadzony całkiem bezpłciowy i mydłkowaty kurdupel Daniel Craig – który już przecież do tych dwóch Bondów się nie nadawał, w których wypadł sporo poniżej swoich „dziewczyn Bonda”, granych przez Olgę Kurylenko i Evę Green. Pamiętam jego drugoplanową rolę u boku Angeliny Jolie w „Lara Croft: Tomb Raider” – myślę, że to właśnie był szczyt jego aktorskich kompetencji. Niestety: jeszcze raz, chyba już w tym roku, zobaczymy go znów jako Bonda, bo producenci zawarli z nim kontrakt aż na 3 odcinki; to będzie się nazywało „Skyfall” i prawdopodobnie będzie to najgorszy Bond w historii.

 Ale wolę pisać o „Millennium”: od trzech lat kocham te książki, kocham trzy europejskie filmy, trwające razem aż 410 minut (prawie 7 godzin!). No i oczywiście kocham tę szaloną outsiderkę, ledwo się znajdującą w naszej rzeczywistości, walczącą o siebie, mocną i charakterną, urokliwą i inteligentną aktorkę Noomi Rapace. A jak świetnie wyszła ona w „Sherlock Holmes 2”!!! Nie mogłam oczu oderwać od tej, granej przez nią, Cyganki!

No niestety: przy mojej Lisbeth Salander granej przez Noomi Rapace, Mara Rooney okazała się plastikową zabawką wprost z McDonaldsa, pokazującą nam swoje ciągłe zdziwienie. Nie ma w sobie niczego: ani charyzmy, charakteru, ani determinacji, ani siły wewnętrznej, ani dowcipu swej poprzedniczki. Jest całkiem nijaka, nie można jej nawet lubić albo i nie. Coś tam płasko gra i tyle. Jeszcze gorzej jest z Mikaelem Blomkvistem! Szwed Michael Nyqvist ma twarz przeoraną życiowym doświadczeniem, wrażliwą, błyskotliwą, myślącą, od razu widać, że jest on inteligentnym dziennikarzem po przejściach. Brytyjczyk Craig ma szklany wzrok i jest normalnie pusty, „gra” rzadkim zarostem, a gdy Mara go gwałci, to ja nie podnoszę brwi w zdziwieniu, jak przy Rapace, tylko się z niego wtedy zwyczajnie śmieję. No i to charakterystyczne jego zero inteligencji… Jak mówiła Selma Blair o swoim chłopaku w „Ostrożnie z dziewczynami” (Sweetest things): so sweet, so stupid!

Skandynawom (to produkcja duńsko-szwedzka) świetnie udało się pokazać różnicę, wręcz wielką przepaść, pomiędzy nowoczesną, współczesną cywilizacją XXI wieku, a konserwatywnymi „bardzo starymi pieniędzmi” z Europy, ludźmi naprawdę zamożnymi, z wszelkimi swoimi dziwactwami, z ogromnym dystansem do wielkomiejskiego życia – magnatami, przedsiębiorcami z dziada-pradziada, w ogóle nieznanymi w USA poza case’em Rockefellerów. W filmie u Amerykanów stare pieniądze …czekają na dziennikarza przed drzwiami domu, nie zważając na mróz, a u Skandynawów Henry Vanger wita Bloomkvista dopiero przy swoim biurku i podaje mu dłoń w momencie, gdy ten przez całą długość jego gabinetu wreszcie do niego podchodzi. Jest różnica, nie?

Świat stworzony przez Amerykanów jest sztuczny, powierzchowny, stanowi namiastkę prawdziwego, jest pełen ozdobników (niby ta ostra muzyka) i didaskaliów typu początkowy hard rock klip do napisów (tylko co on ma do filmu?!) czy ciągle podawane teksty z telewizora czy z offu.

Ale nam, Europejczykom, premiera „Dziewczyny z tatuażem” może znacząco poprawić humor i samopoczucie. Po pierwsze: Hollywood znów mocno się porwało i aż tak drastycznie przegrało z filmową produkcją europejską. Po drugie: świetnie dotąd znana, ale znów zamanifestowana, sama świadomość płytkości intelektualnej w amerykańskiej produkcji filmowej, jest już wystarczającym argumentem do samozadowolenia europejskich widzów, autorów i producentów.

To straszne: Larsson chciał napisać 10 tomów „Millennium”, ale przez …amerykański tryb życia, odżywianie się fast-foodami i kawą, pracowanie ponad siły, nie dbanie o swoje zdrowie i kondycję, przedwcześnie i tragicznie zmarł. Każdy z jego trzech tomów jest jednak świetny, każdy odcinek filmu (mało w Polsce znane, dystrybuowane przez MONOLITH FILM) prawdziwie przejmujący.

Amerykanie oczywiście nie mają z konserwatywną Europą szans, choć mimo wielu wysiłków świetnego skądinąd Davida Finchera (zrobił: „The Social Network”, „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”, „Podziemny krąg”, „Siedem”, „Obcy 3”), nie udało im się definitywnie zepsuć ducha książki Larssona. I tak europejska proza wyniosła ich film na niezły poziom. Ale wyraźnie przy tym widać, że ta produkcja adresowana jest głównie do jankes… Bo ich pierwszym problemem w kontakcie ze sztuką, może już być właśnie ta konieczność czytania (subtitelsów)...


Podziel się
oceń
2
2

Biedna, naprawdę bardzo biedna ŚRODA...

wtorek, 10 stycznia 2012 0:11

To nieprawdopodobne! Jak w XXI wieku można być aż tak zakłamanym, jak Aniela Dulska ponad 100 lat temu? Jak można sobą reprezentować wyłącznie owo zakłamanie, kołtuństwo i hipokryzję? Jak można się wypowiadać w imieniu kobiet, w ogóle nie myśląc jak kobieta, będąc kiedyś dawno temu kobietą bardzo pokręconą, zagubioną, niedocenioną. Dziś się tylko na "samcach" mszczącą i ich nienawidzącą. To nawet z feminizmem przecież nie ma nic wspólnego...

Że zacytuję jedną z wielu o niej wzburzonych opinii w Internecie, autor to "Trim":

"Zagubiona Środa! Ateistka, modernistka czego spodziewacie sie po niej! Stara panna! Nawiedzona, osamotniona - to nie jest autorytet! Pomóżcie jej! Módlcie się za nią!"

Nie muszę się z "Trimem" zgadzać. Pozwólcie tylko, że zacytuję lewicującą (?) profesorkę z jej felietonu w ostatnim numerze jeszcze "tygodnika opinii" czyli WPROST. ŚRODA tam pisze:

 "Ja również wolę Matkę Boską niż seks. (...) Seks jest stanowczo przereklamowany" (...) Autoerotyzm nie jest w cenie, a abstynencja seksualna jest traktowana jako aberracja. (...) 'Więcej seksu' nie jest więc dobrą receptą na szczęście, a 'więcej Maryi' może być dobrym hasłem, pokazującym poświęcenie kobiet."

Biedna, naprawdę bardzo biedna Magdalena ŚRODA... RIP. Nawet jeśli żartuje.

Może noszenie kwiatów na groby, dzierganie obrusów i jeszcze bliższa przyjaźń z różańcem eks Pani Minister, profesor, teoretyczce etyki, filozofce, publicystce i feministce pomogą? Bo szkoda, żeby polskie społeczeństwo dalej zatruwała swoim żółcim jadem kobiecego niespełnienia, niezaspokojenia...

A może zawsze z siebie zadowolony lowelas, prawie prezydent, wielki i złotousty redaktor WPROST Tomasz LIS zapyta swoją obecną małżonkę o to, czy dalej lansować Magdę ŚRODĘ we wspieranym przez pieniądze spółek skarbu państwa, leniwie walczącym o przetrwanie, coraz gorszym piśmie?

A może sam przejrzy na oczy, że jeśli chce trzymać poziom i klasę gazety, to jednak powinien dawać wcale lub mniej siebie i ŚRODY, a więcej np. HOŁDYSA i KRÓLA?

Biedna ŚRODA. Biedny LIS...


Podziel się
oceń
0
1

Rzeź: 150 lat dla Polańskiego?

piątek, 06 stycznia 2012 18:44

 Pod koniec minionego roku zapowiadano polską premierę najnowszego, niskobudżetowego filmu Romana Polańskiego "Carnage" („Rzeź”) na piątek 20 stycznia 2012. A tu na dwa tygodnie przed tą premierą w USA wybuchła prawdziwa bomba!


Właśnie dziś ogłoszono w USA bowiem wiekopomną zmianę: FBI i Department of Justice po ponad 80 latach zmieniły definicję gwałtu, który dotąd miał miejsce wyłącznie przy penetracji kobiecej pochwy. Dziś federalne prawo głosi, że gwałt to: “The penetration, no matter how slight, of the vagina or anus with any body part or object, or oral penetration by a sex organ of another person, without the consent of the victim.” Czyli mówiąc w skrócie, właśnie przed chwilą dołożono do pojęcia gwałtu niechciany stosunek oralny i analny (niezależnie od płci).


Przypomnę: w 1977 roku 45-letni wówczas Roman Polański w wilii Jacka Nicholsona zgwałcił 13-letnią dziewczynkę Samanthę Geimer. Poza klasycznym, uprawiał z nią niechciany seks oralny oraz seks analny (bo koniecznie chciał w niej skończyć, a ona nie pamiętała, kiedy miała ostatnią miesiączkę). Wtedy Polańskiemu postawiono sześć zarzutów, za które groziła mu kara nawet 50 lat pozbawienia wolności. Oskarżyciele poszli na ugodę z jego adwokatami, ofiara zadowoliła się hojnym odszkodowaniem i wycofała pozew, Polański zaś zdecydował się uciec z USA jeszcze przed procesem.

To oczywiście tylko mój niewinny żarcik, ale czy ścigany do dziś z powództwa publicznego USA Roman Polański zagrożony będzie nie 50, za sam seks klasyczny, ale już 150 latami więzienia?

 


Podziel się
oceń
0
0

Zamienić Trzech Króli na Bank Holiday!

wtorek, 03 stycznia 2012 13:46

 Właśnie niestety Nowy Rok wypadł w niedzielę i cały kraj w poniedziałek powlókł się do pracy. A w USA i GB wszyscy mieli wolne, giełdy nie pracowały, przez co i na naszej był marazm. Bo w krajach anglosaskich, gdy „Bank Holiday” – czyli jakieś państwowe święto, wypada w sobotę lub niedzielę, to przesuwa się je na pierwszy, następujący po tym weekendzie dzień roboczy – tak jak to było widać na przykładzie Nowego Roku w 2011 (był w sobotę, wolne zostało przesunięte na poniedziałek) i 2012 roku (był w niedzielę, też na poniedziałek). Jest to tzw. „substitute day”.

Dlatego mam do wszystkich partii politycznych postulat: zamiast świeżo i bez sensu powołanego święta i przez to wolnego na Trzech Króli (6 stycznia) proponuję wprowadzić wolne w wigilię Bożego Narodzenia i/albo zadekretować Bank Holiday na grudniowe święta i na Nowy Rok!

A może antyklerykalna partia Ruch Palikota zgłosiłaby to w Sejmie jako swój postulat?

 


Podziel się
oceń
0
0

Coming out AD 2012

sobota, 31 grudnia 2011 18:53

Oczywiście wszystkiego najlepszego w 2012 Nowym Roku!

I żeby to był jakiś znaczący rok, przebiegał nie tylko pod hasłami kryzysu, ale by miał elementy humorystyczne, marzę sobie, żeby to był rok zmian obyczajowych i przebiegał pod znakiem powszechnych i wstrząsających ...coming outów!

 Żeby jeden z drugim znaczący polityk nie musiał udawać, że nie jest gejem lub prostą dwururą i żeby nie musiał co jakiś czas pokazywać się z wiszącą u swojego ramienia żonką. Przecież świetny przykład dał tu już poseł Biedroń. Mniej haków to bardziej czysta polityka przecież...

Fajnie by było, gdyby również w naszym biznesie panowie ujawnili swoje małżeństwa-przykrywki, skrywające tendencje seksualne do atrakcyjnych przedstawicieli swojej własnej płci (ja też lubię chłopaków!) Po co specjalnie jeździć po świecie w męskim towarzystwie, kiedy można by się pokazać razem w jakieś modnej knajpie. A ile roboty miałyby media!

No i oczywiście na trzecim miejscu myślę o coming outach wśród dziennikarzy, ludzi mediów i show-businessu. To też będzie trudne, bo jeśli zrobiło się twarz, karierę i pieniądze na fundamentach ostrego podrywacza... To trzeba ślepo w ten wizerunek brnąć, nawet jeśli wszyscy wiedzą, że jest fałszywy. I gdy się powszechnie śmieją, gdy zamożnemu dziennikarzowi młodego kochanka odbija biznesmen (który, jak ostrzegają internauci "lubi uderzyć" :-). A "gwiazda" zamiast coming outu wydaje kasę na jeszcze większą promocję swojej męskości w zaprzyjaźnionym tygodniku...

No, a najśmieszniejsze byłyby coming outy podwójne! Ze związków pedała z lesbijką! Też można by tu dawać po nazwiskach... Powinnam niby napisać gej. Ale po pierwsze, potocznie mówi się jednak pedał. A po drugie: gej to ktoś z klasą i sympatyczny, prawda? :-)


Podziel się
oceń
0
0

Nagroda RPO przyznana! Gratuluję Pani Prezes!

środa, 14 grudnia 2011 20:55

Zapewniam wszystkich: gwałt to ohydna zbrodnia przeciw człowiekowi. Dlatego zawsze gdzie mogę się na niego oburzam. Nawet jeśli popełnił go sam Roman Polański (o czym już pisałam). Dlatego bardzo kibicuję świetnej i silnej kobiecie, która wbrew wszystkim przeciwnościom od wielu lat wspiera dziewczyny sprzedawane z Europy Wschodniej do państw Zachodu: pani Irenie.


Kilka dni temu Rzecznik Praw Obywatelskich, pani prof. Irena Lipowicz, przyznała coroczną swą nagrodę im. Pawła Włodkowica "jako wyraz uznania dla występujących w obronie praw i wolności, nawet wbrew zdaniu większości".

W tym roku statuetka powędrowała właśnie do pani Ireny Dawid-Olczyk, prezeski Fundacji Przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu "La Strada". Laureatka od ponad 15 lat pomaga ofiarom handlu ludźmi, którymi stają się głównie kobiety, wykorzystywane później seksualnie; jest też członkiem Rady ds. Pokrzywdzonych przy Ministrze Sprawiedliwości, współpracuje w swoich działaniach z resortem Spraw Wewnętrznych.

 Pani Irena odbierając w warszawskim Pałacu Staszica nagrodę nie kryła wzruszenia, bo - jak podkreśliła - osobom zajmującym się dziewczynami które nie cieszą się aplauzem i szacunkiem społecznym, działać jest znacznie trudniej; łatwiej zajmować się dziećmi chorymi na raka, a i banki chętniej dają na to pieniądze. A nasza grupa to są osoby niestety traktowane trochę jako "podejrzane", paradoksalnie obwiniane za to, co się z nimi dzieje.

Polska La Strada jest częścią La Strada International (LSI) - Europejskiej Sieci Zapobiegania Handlowi Ludźmi w Europie Środkowej i Wschodniej, powstałej w 1995 r.

Pani Prezes: życzę wielu zwycięstw nad ciemnymi typami sprzedającymi dziewczyny! I oczywiście tego, żeby krzywdzonych dziewcząt było w Europie coraz mniej...


Podziel się
oceń
0
0

Legalizacja sutenerstwa - pomysł do dupy

czwartek, 17 listopada 2011 20:50

Ruch Palikota chce zalegalizować sutenerstwo. Pomysł może medialny, ale do dupy. Tak jak i zalegalizowanie prostytucji.

Już pani prof. Maria Szyszkowska (serdeczne pozdrowienia!) była zdziwiona, że żadna z polskich prostytutek nie chciałaby legalizacji swojej profesji. Bo każda z dziewczyn idzie w ten fach najczęściej jako młoda i głupia, z nadzieją jak najszybszego dorobienia się i powrotu do normalności. Każda niemal robi to w tajemnicy przed swoimi najbliższymi, przed środowiskiem, a po powrocie do normalności najchętniej swoje barwne i nie najszczęśliwsze doświadczenia wypiera. Po legalizacji tego zawodu zostawałby ślad: w urzędzie skarbowym, u sutenera, u lekarza. Dziewczyny chcą sprzedawać swoją intymność dyskretnie! A nie publicznie :-) Nawet jeśli stoją na ulicy czy przy drodze...

Legalizacja sutenerstwa byłaby głupia dokładnie z tych samych powodów! Dziewczyny zamiast być chronione, nawet przez najgorszych sutenerów, zostałyby obnażone. Dlatego niemal wszystkie świadczyłyby swoje usługi nadal w szarej strefie: dziewczyna zarobkiem dzieli się z sutenerem, ten opłaca policję i jest cisza, spokój, dyskrecja.

 Pośle Palikot! Jeśli chcesz zrobić u nas normalność, pomóc dziewczynom, wyprowadzić prostytucję z podziemia i z marginesu społecznego, uwolnić od "ochrony" mafii i policji - zgłoś poprawki do obowiązującego w Polsce Kodeksu Karnego! Zostaw bez zmian zapisy artykułów 115 - Pojęcie handlu ludźmi i 203 - Zmuszanie do prostytucji, ale niech Sejm zmieni zapis art. 204 - Stręczycielstwo, sutenerstwo, kuplerstwo! W §1 należy tu po prostu wyrzucić słowa: "lub jej to ułatwia". Dzięki temu karalne byłoby WYŁĄCZNIE nakłanienie do prostutucji, a nie osiąganie z niej korzyści majątkowych. Po pierwsze w ten sposób zniesiony zostałby martwy teraz przepis, według którego wynajmujący mieszkanie, dostawca prądu, gazu i wody do burdelu, powinni być karani. Tak jak taksówkarze, agencje ochrony oraz sutenerzy. No i po drugie: świadomie świadczony przez dziewczyny seks za pieniądze przestałby być traktowany jak przestępstwo, a wreszcie zaczął jak ludzka głęboka potrzeba, ważna usługa, element zachowań społecznych od samych początków naszej cywilizacji przecież.

I jeszcze jedno: a może przy okazji rozpętać wielką publiczną dyskusję o drastycznym zwiększeniu karalności za pedofilię, gwałty i handel ludźmi?! Bo jak słyszę o 6-cio letnim wyroku dla gwałcicela 14-latki, to mi na takie państwo prawa nóż sam pcha się do ręki, żeby gnojowi w samosądzie odciąć... Podobnie należy zrewidować kary za uprawianie seksu z nastolatkami! Parę miesięcy temu w Puławach nie ukarano mężczyzny za bzykanie 14-latki "bo wyglądała dorośle". Żeby głosować, trzeba pokazać ID świadczące o pełnoletniości. Niech amatorzy dzieci każą sobie pokazywać dowód tymczasowy, który w Polsce mogą mieć już 13-latkowie, a jak nie, to niech garują w pierdlu...


Podziel się
oceń
0
0

Byczki i świnie

niedziela, 23 października 2011 0:12

 DSK znów na tapecie: fundowano mu prostytutki… To straszne! A co on z nimi później robił?!

Jak świat światem, zawsze stary król poślubiał młodą dziewicę, która dawała mu potomka. Albo kilku. Król też zawsze wybierał sobie kochanki, a starych raczej nie brał. Z kolei prawie wszystkie dziewczęta marzą o księciu z bajki, a jak zamiast księcia zjawi się król, to przecież jeszcze lepiej. Więc nie ma się czemu dziwić, że gdy się jest dziewczyną i ma się wdzięk i urodę – króla każda chce zdobyć. Jest to trudne, więc wiele pięknych panien  próbuje chociaż króla skroić na kasę… Prostytutki też. Trudniej będąc mężczyzną zostać królem :-)

Gerhard Schroeder i Joshka Fischer mieli po kilka żon (ostatnia młodsza o Joshki 28 lat). Pannie Lewinsky była o 22 lata młodsza od Billa Clintona. Ewita Peron była o 24 lata młodsza od dyktatora Argentyny, Cindy Lou jest młodsza od Johna McCaina o lat 18, Zeta Jones od Michaela Douglasa o 25 lat, Angelina Jolie Voight co prawda od Brada Pitta tylko o 12 lat, ale od Billyego Boba Thorntona była już o 20 lat młodsza. A Hugh Hefner ożenił się z młodszą o 60 lat Crystal Harris. Ważnym wyjątkiem jest oczywiście Ashton Kutcher młodszy od Demi Moore o lat 16. Nawet Terminator wolał zrobić dziecię grubej i radosnej meksykance, niż próbować uprawiać seks z zimną i twardą jak głaz Marią Shriver z Kennedych. Przy okazji trochę wziął odwet za te orgie braci Kennedych z Marylin Monroe… – nie tylko klan Kennedych może krzywdzić.

Poślubiający w 2008 roku o 12 lat młodszą Carlę Bruni, Nicolas Sarkozy wiedział, że wcześniej jej miłościami byli Mick Jagger, Eric Clapton, Kevin Costner oraz Donald Trump. I wcale mu to nie przeszkadzało. W 2010 roku premier Włoch Silvio Berlusconi (74) wydał 2,5 miliona euro na orgie z młodymi dziewczętami, (bunga-bunga) a jedna z nich, Ruby, była od niego o 57 lat młodsza.

Czuję się w obowiązku dołożyć doniesienia o byczkach z naszej części Europy – nie jesteśmy gorsi! Wszak Andrzej Łapicki ożenił się z młodszą od niego o 60 lat Kamilą, Jan Kulczyk z młodszą o 30 lat Joanną. Dalsze różnice wieku: Edyta i Cezary Pazura – 26 lat, Isabel i Kaz Marcinkiewicz – 22 lata, Piotr i Agata Rubik oraz Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz – po 18 lat. I co?

To są zupełnie normalni faceci, którzy korzystają z życia! Dlaczego Dominique Strauss-Kahn ma być lepszy od innych królów tego świata? Ja go nie sądzę, ale absolutnie nie wierzę w gwałt oralny! Żaden facet nie zaryzykuje utraty tego co ma najważniejsze! Tam musiało zdarzyć się coś innego. On miał 9 tysięcy dolarów za jedną noc w hotelu, to pewnie i miał jeszcze trochę na dziewczynę. I nie sądzę, że telefon w pokoju zostawił… Wyobrażam sobie bardziej sytuację, w której on proponuje, a ona zgadza się na seks. On jej za to płaci, korzysta, a potem ona znika z kaską i jego zdobycznym telefonem. On ani jej nie może już w hotelu znaleźć, ani nie wypada mu robić awanturę o grosze wart aparat. Dziewczyna chwali się komuś z wyższego personelu, jakie łatwe pieniądze dziś zdobyła. Ten ktoś jest mądrzejszy: googluje gościa i jak na dłoni widzi, że tu stawką może być nie tysiąc dolarów, ale ile tylko bądź tych tysięcy. Taki mamy świat! Doniesienie i zatrzymanie. I proces. I nic…

Powyższa wyliczanka pokazuje: młode i fajne panny ciągną do starszych i sławnych/bogatych facetów! A że oni nie mogą się oprzeć? Ludzka sprawa! To zwykle panny z prostych rodzin, przyzwyczajone od młodych lat do posłuchu ojcu, czyli starszemu mężczyźnie. Gdy wchodzą w dorosłe życie to zwyczajnie powielają rodzinne nawyki. To starszy jest liderem, wzorem, siłą i źródłem stabilności i opieki. Nie ma się co dziwić, że młodym dziewczętom radość i satysfakcję sprawia bliski kontakt z takimi osobami, a jeszcze większą uzależnianie ich od siebie. Prosty model od stuleci: on ważny i dojrzały, ona świeża, piękna, młoda, chętna do oddania się. On szuka seksu i dawno nieodczuwanych tak mocno emocji, ona chce przewodnika, wsparcia, odmiany, szans na życie i karierę. Życie! Zdarza się to w najbardziej cywilizowanych krajach świata, nie mówiąc o haremach Arabii, więc czemu się dziwić? O co się oburzać? Przecież to nawet nie nadaje się do spowiedzi powszechnej! Wszak nawet włoscy biskupi są za Berlusconim!


Liczba współczesnych „królów” – tych najlepszych facetów, o których warto zabiegać, jest niewielka. Prawie każda z nas na nich poleci, więc tworzą się kolejki. Dlatego my kobiety licytujemy się, zabiegamy o nich, dbamy, spełniamy ich marzenia i zaspokajamy potrzeby. Żeby przy nich, z nimi, być. I później zwykle już nigdy nie odpuszczamy, nie ustępujmy, bo inaczej skończy się to tragedią, wielodniowym płaczem, rozstrojem nerwów i funkcjonalności. A on nawet nie poczuje się winny… Bo przecież w kolejce stoją następne.


Było dużo o byczkach, teraz krótko o świniach. Przypomnę: 45 letni Roman Polański zgwałcił (także analnie) o 32 lata młodszą, trzynastolatkę – Samanthę. Potem co prawda za jej milczenie zapłacił pół miliona dolarów odszkodowania… Co więcej: fakt ten wcale nie przeszkodził młodszej od niego o 33 lata Emmanuelle Seigner w poślubieniu Polańskiego gdy sama miała 23 lata. Zero naszej solidarności jajników! Dziś pół świata jest na Polańskiego oburzone, a połowa polskiego świata filmu bardzo mu współczuje za taką podłą nagonkę… To fajne.I jak zwykle jestem wierna solidarności jajników, to tutaj murem stoję za byczkami!


Podziel się
oceń
0
0

Środa po wyborach

środa, 12 października 2011 22:09

No właśnie: mamy środę po wyborach. I przeczytałam komentarz pani profesor, ex-minister Środy, która uważa, że kobiet w polityce jest za mało i że przez mężczyzn obsadzane one są na za niskich miejscach na listach wyborczych...
Z pozycji prostej magister, ale jednak kobiety, z nieco innym do tego doświadczeniem, zupełnie nie zgadzam się z pełnymi zahamowań i kompleksów wypowiedziami Środy. Bardzo mnie ona drażni, więc pewno dość często będę się do niej odnosić.
Sytuacja - jeśli nie zakłamiemy jej poprawnością polityczną, feministycznym sikaniem na stojąco i komunistycznym równouprawnieniem - jest biologicznie prosta. Oni mają testosteron, a my możemy być matkami! Była minister Środa od równouprawnienia mężczyzn i kobiet czasami chciałaby, żeby to o kobiety dbać bardzo szczególnie. I to tylko w niektórych dziedzinach życia.
Nie przeszkadza jej, że biologiczne uwarunkowania szanowane są na budowie czy w kopalni. Nie przeszkadza również, że  to mężczyzna biologicznie dedykowany jest do pracy fizycznej, a kobieta do macierzyństwa. Nawet silna Agata Wróbel nie powinna jakichś rowów kopać, a z niewielu mężczyzn da się wykrzesać instynkt macierzyński... To po co się oszukiwać?
Pani Środa pewnie uważa, że musi być takie równouprawnienie, że kobiety powinny się golić nie pod pachami i na nogach, ale na twarzy, żeby tylko dorównać mężczyznom. Faceci nie muszą przepuszczać nas przodem, ani broń Boże całować po rękach... Smutny ten świat minister Środy. Bo ja wolę, żeby mężczyzna był do całowania i przytulania. Nie dość, że nie sikam na stojąco, to jeszcze w łazience mam bidet - czy odrażający dla pani prof? I to ja w swoim związku układam w szafach, oczekując, że mój partner naprawi zlew i wymieni żarówkę.
I w swojej prostocie, jak widzę pedała, to mówię o nim pedał, a nie gej. Tak jak widzę rudego, to mówię że jest rudy, a nie kasztanowy... I nie uważam, że w koślawej demokracji powinny być narzucone wolnemu społeczeństwu parytety, ile kobiet, ilu mężczyzn, ilu rudych, ilu mańkutów, blisko- i dalekowzrocznych, wysokich czy niskich, ilu gejów i transwestytów, a ile lesbijek ma zasiadać w kinie, radzie miasta, parlamencie czy leżeć na plaży.
Jeśli kobieta ma chęć i tendencje, to niech konkuruje, nawet walczy z mężczyznami, ale jak równa z równym. Tak, jak G.I. Jane! A nie jak szachista, co dostał gońca i laufra jako fory w szachach. Do czego właśnie prof. Środa nas ciągle przekonuje.
Na koniec, a propos, mam stary dowcip: W domu wariatów pacjent patrzy, jak ogrodnik dba o zagon truskawek. I go pyta: co pan robi? No nawożę je. Ale dokładnie co pan robi? No dokładnie to sypię gówno na te truskawki. Pacjent się zamyślił i podsumowuje: a ja na truskawki, to sypię cukier... Ale ja przecież wariat jestem!

Wcale się nie cieszę, że wygrał pedał, transwestyta i feministka. Cieszę się po prostu, że nie wygrał PiS...

No!


Podziel się
oceń
0
0

Kobiety w wyborach AD 2011

piątek, 07 października 2011 21:51

Nie jestem stara, ale mam już swoją trzydziestkę :-)

Pamiętam, pod koniec lat ’90 w telewizji szedł serial: „Matki, żony, kochanki”. Całe, naprawdę: całe! środowisko filmowe śmiało się wtedy, że tytuł mówi prawdę i sam za siebie. Po prostu, żeby w polskim filmie (kinematografii, czy którejkolwiek TV) zrobić karierę, trzeba być jedną z tych tytułowych kobiet, dla któregoś Bardzo Ważnego Filmowca...

Każde późniejsze wybory do polskiego parlamentu przypominały i przypominają mi właśnie tamtą regułę, tegoroczne również. Mam sporo kontaktów tzw. środowiskowych, mam również niewiele oporów, więc oczywiście mogłabym jechać po partiach i ich listach, i oczywiście po konkretnych nazwiskach, ale po co? Na WSZYSTKICH listach wyborczych są kandydatki, które spełniają warunki tytułowe tamtego serialu. Tylko że matek i żon tam jest niewiele :-)

Jedna z kandydatek, startująca z mało sympatycznej partii powiedziała, w jej karierze nigdy za nią nie stały „spodnie”. Jeśli zlustrujemy pierwsze kobiety na wszystkich partyjnych listach do tegorocznych wyborów (najczęściej miejsce 2-3), to zobaczymy tam właśnie owe „kochanki”. Przypominam: mogę po nazwiskach :-) Ale w polityce już tak jest: takie „usłużne” lub po prostu nimfomanki, zostają przecież nie tylko posłankami! Zaczynają od asystentek, później kierowniczek i dyrektorek biur. Niżej łatwiej je „wypromować” więc są też gremialnie radnymi. Na szczebli centralnym często zasiadają na stołkach ministerialnych, a te najmądrzejsze wchodzą w zarządy spółek skarbu państwa. Mogę jechać po wielu, naprawdę wielu nazwiskach…

Podoba mi się oczywiście największy polski samiec w polityce. Miller (Leszek), który nie widzi nic złego ani w "estetycznym rozbieraniu się" czy "ściąganiu z gracją ubrania" przez kandydatkę, (ja też), który uważa, że „wszystkie partie wystawiają na plakatach wyborczych te kandydatki, które są urodziwe,  a jeżeli koło partii kręcą się kobiety nieatrakcyjne, to jest to coś, co odstręcza wyborców” - też prawda. Niepolityczna? Ale jednak prawda!

Przecież nawet świętojebliwy PiS pokazał na billboardach piękne i atrakcyjne kobiety… Oczywiście bez żadnych podtekstów, ale Jarek w efekcie jedzie pod rękę z Leszkiem - co za ironia! Choć „pierwsze miejsce damskie na listach PiS to 5-6” – informuję za prezesem. Może mają mniejsze potrzeby? :-) I oczywiście niczego o tych paniach nie sugeruję!

Na taką rzeczywistość zwykle nie obrażają się kobiety: „Wartość estetyczna to ozdobnik, tudzież wabik dla wyborców” – te, co są w polityce, otwarcie mówią to, co wszyscy i tak świetnie przecie wiedzą.

Dlatego jeśli Berlusconi za własne pieniądze, zarobione zresztą dzięki polityce, bzyka prostytutki, a media się na to obrażają, to uważam, że dziennikarze są zwyczajnie głupi. No, takie dzieciaki. I zazdroszczą…

Jeśli Sarkozy gra w polityce swoją ponętną, i chętną dotąd dla wielu żonką, zresztą po raz kolejny, a media biją w bęben moralności, to ja się śmieję!

Jeśli polskie, prowincjonalne, polityczne samce, wystawiają w tegorocznych wyborach swoje nałożnice, to ja to po prostu rozumiem, i tylko, jak koleżanka, pozdrawiam je bardzo, bardzo  serdecznie.

I ze zwykłej, babskiej solidarności jajników krzyczę wszem i wobec: kobiety do parlamentu! I za znanymi kabareciarzami: „głosuj bez obciachu, spuść jedynkę do piachu".

Dziewczyny: powodzenia Wam bardzo życzę!

ewa


Podziel się
oceń
0
0

Muszę pisać blog...

poniedziałek, 03 października 2011 0:28

Witam!

Minęły już ponad 4 lata od momentu ukazania się na polskim rynku księgarskim mojej książki "czarodziejki.com". Fajnie! Pamiętam: bardzo się wtedy cieszyłam, gdy wreszcie znalazłam ją w księgarniach...

Szybko okazało się, że jest ona ważna nie tylko dla mnie. Przez wiele tygodni nie wychodziła z pierwszej dziesiątki bestselelrów, w tej chwili możemy czytać już jej czwarte wydanie. Między czasie było kilkadziesiąt wywiadów, kilka występów w tv i nakręcony osobiście filmik reklamowy książki.

Wydarzyło się sporo ważnych rzeczy (przyjdzie czas, że o tym napiszę), jeszcze ważniejsze są przede mną.

Piszę kolejną książkę, śledzę nasze życie publiczne, wielokrotnie chciałam się o nim wypowiedzieć, na bieżące tematy, w prasie. Ale z moją przeszłością (kto zna książkę, wie o co chodzi) to było niemożliwe - dlatego postanowiłam zacząć pisać blog. Wcześniej czy później będzie ważny...

Teraz to tylko jego zapowiedź, ale zaraz się skupię i zacznę na poważnie.

Serdecznie wszystkich moich dotychczasowych i przyszłych czytelników pozdrawiam!!!

ewa

(ależ mam fajną tremę...)


Podziel się
oceń
0
1

poniedziałek, 28 lipca 2014

O moim bloogu

moje opinie przedstawione ostro, romantycznie i często wulgarnie...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl